Franz Ruppert – profesor psychologii, psychoterapeuta od wielu lat zajmujący się problematyką traumy ,,dziedziczonej” od przodków, traumy symbiotycznej i traumy systemu więzi w książce ,,Symbioza i autonomia” wnikliwie opisuje problematykę symbiotycznego uwikłania z rodzicami, szczególnie z matką. Jest to proces bolesny i dezorientujący, jednak można z takiego uwikłania się uwolnić.

Franz Ruppert pisze:

Jesteśmy z natury istotami społecznymi i bez innych nie przeżyjemy. Jesteśmy wzajemnie na siebie zdani. Potrzebujemy i szukamy wzajemnego kontaktu. Dla wielu nie ma nic gorszego jak bycie samemu. Jeść samemu w restauracji, siedzieć samemu przy stoliku na urlopie – kto wcześniej czy później w takiej sytuacji nie zapragnie partnera do rozmowy, drugiego człowieka obok siebie?

Jak daleko jednak sięga ta potrzeba kontaktu? W jakim zakresie musimy być dostępni dla innych ludzi? Gdzie zaczyna się prawo do niezależności, a jednocześnie obowiązek nienarzucania się drugiemu. Gdzie jest granica dla ,,my”? Gdzie zaczyna się indywidualne ,,ja”? Kiedy potrzeba symbiozy jest konstruktywna, a kiedy kurczowe trzymanie się innych i pozwalanie, by kierowali naszym życiem staje się (auto) destruktywne?

Zachować to, czego musimy się trzymać i zostawić za sobą to, co już nie daje oparcia – na tym zadaje się polega wielka sztuka życia. Sztuka, w której musimy się wprawić od małego.

Bliskość i niezależność

Wydaje się, że jedno i drugie jest dla nas ludzi tak samo ważne – odczuwamy zarówno potrzebę i symbiozy, jak i autonomii. Obie przewijają się przez całe nasze życie. Są okresy podczas których wyraźnie przeważają potrzeby symbiotyczne oraz okresy, kiedy pragniemy ponad wszystko być wolni i niezależni. Powracają też wciąż chwile, kiedy pomiędzy tymi dwoma dążeniami panuje zaciekła walka. Z tych konfliktów zbudowane sa ludzkie dramaty, na przykład gdy:

  • dzieci nie opuszczają rodzinnego domu
  • rodzice nie pozwalają dzieciom odejść
  • pary nie rozchodzą się, mimo, że bardziej nienawidzą się niż kochają
  • ludzie są przekonani, że z poczucia obowiązku wobec ojczyzny albo firmy muszą rezygnować ze wszystkich własnych spraw

Potrzeby symbiotyczne i pragnienie autonomii są z jednej strony przeciwstawnymi dążeniami, z drugiej strony jednak są ze sobą w relacji. Czy jest to relacja ,,albo – albo”, czy też ,,zarówno jedno, jak i drugie”? Czy możliwe jest zaspokojenie w równym stopniu i zrównoważenie obu tych podstawowych potrzeb, czy też odbywa się to tylko na zasadzie ,,jedna kosztem drugiej”?

Zależy to między innymi od etapu życia. Niemowlęta i małe dzieci potrzebują rodziców, którzy bezwarunkowo zaspakajają ich potrzeby symbiotyczne jak również potrzebują rodziców, którzy utwierdzają je w samodzielnym odczuwaniu, myśleniu i działaniu.

Co się wobec tego dzieje kiedy nasze symbiotyczne potrzeby nie zostają zaspokojone bezwarunkowo? Jakie są skutki, kiedy rodzice nas nie chcą i nie kochają, kiedy się od nas odwracają, wycofują i opuszczają nas w fazie, kiedy jesteśmy jeszcze mali i ich potrzebujemy? Czy czeka nas potem tylko frustracja i wieczna samotność? Czy też będziemy przez całe życie o rodziców zabiegać i na dodatek dźwigać ich cierpienie, w nadziei, że może nas pewnego dnia mimo wszystko pokochają i zaakceptują? Czy musimy z powodu zależności od nich rezygnować z własnego szczęścia? Czy zdradzamy ich, kiedy odchodzimy z domu, nie chcemy dłużej z nimi mieszkać i nie chcemy im więcej służyć swoją miłością i pocieszeniem? Czy musimy z tego powodu czuć się winni?

A co jeżeli przyjmiemy perspektywę rodziców? Kiedy widzimy, że dziecko w żaden sposób nie chce stać się dorosłe? Kiedy odmawia wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, żyje na koszt rodziców, lekceważy ich, obraża i wykorzystuje, bierze narkotyki czy stosuje przemoc? Czy rodzice muszą się na to wszystko godzić, czy też wolno im pokazać takiemu dziecku drzwi?

Czy miłość do partnera jest w podobnej mierze symbiotyczna jak miłość do ojca lub matki? Ile miłości, oparcia, pomocy i poczucia bezpieczeństwa potrzebujemy w dorosłym życiu? Ile odpowiedzialności za partnera powinniśmy wziąć, kiedy mu się źle wiedzie? Co powinniśmy przejąć, aby mu ulżyć, a czego w żadnym wypadku nie? Czy musimy przez całe życie znosić niesamodzielność partnera czy małżonka, który nie chce wziąć za siebie odpowiedzialności? Czy wolno nam wskutek własnej emocjonalnej niesamodzielności przeszkadzać dzieciom lub partnerowi w ich rozwoju i pójściu własną drogą?

Franz Ruppert wysuwa dalej hipotezy:

  1. Psychicznym podłożem bardzo wielu konfliktów w życiu oraz w relacjach są uwikłania symbiotyczne
  2. Do powstania uwikłań symbiotycznych dochodzi wtedy, kiedy pierwotne potrzeby symbiotyczne dziecka nie zostały zaspokojone. Trwała frustracja na tle niezaspokojonych dziecięcych potrzeb symbiotycznych stanowi kategorię – traumy symbiotycznej
  3. Trauma symbiotyczna stanowi podstawę powstawania zaburzeń psychicznych takich jak: lęki, depresje, zaburzenia osobowości, uzależnienia albo psychozy. Znajduje także swój wyraz w wielu dolegliwościach somatycznych.
  4. Przyczyną, z powodu której rodzice nie potrafią należycie zadbać o potrzeby symbiotyczne swoich dzieci, są ich własne doświadczenia traumatyczne. Ponieważ sami są straumatyzowani, nie umieją dać swoim dzieciom niezbędnego emocjonalnego oparcia ani wspierać ich w dążeniu do autonomii. Straumatyzowani rodzice nie zauważają, że przenoszą swoje traumy na dzieci.
  5. Traumy symbiotyczne i uwikłania symbiotyczne jeśli nie zostaną rozpoznane i przerwane, zwiększają ryzyko kolejnych traumatyzacji i są obecne w relacjach rodzic – dziecko przez wiele pokoleń.

Polecam książkę Franza Rupperta ,,Symbioza i autonomia” pacjentom z którymi pracuję. Nie jest to łatwa książka tak jak i sama problematyka więzi, jest jednak niezbędna dla zrozumienia mechanizmów działania traumy symbiotycznej.

Źródło: Franz Ruppert ,,Symbioza i autonomia”